... a to nasza grupa. (Zdjęcia robił ratownik).
Z okazji Mikołajek wybraliśmy się z rodzicami do mojego kumpla Franka, u którego nasze mamy zorganizowały nam wielkie malowanie łapkami i (jak się okazało w praniu) nóżkami.
W oczekiwaniu na trzeciego Amigo - Stasia, powoziliśmy się trochę bryką Franka.

A dla przeziębionej mamy, którą zabawa ominęła niosę dużą kulkę ze śniegu, na pewno się ucieszy!
Na zimowy spacer nad morze (pierwszy prawdziwy w moim życiu, z tuptaniem po śniegu a nie siedzeniem w wózku) wybrałem się...

No i na koniec udało mi się podstępem zaciągnąć rodziców na plac zabaw. Rany, jak ja dawno nie bawiłem się w piasku!
w moim pokoiku czuję się super, od razu znalazłem swoje ulubione miejsce.
... gdy dotarliśmy wreszcie na miejsce, okazało się, ze warto było się tak trudzic...