piątek, 23 maja 2008

Mors to ja!

Jak na prawdziwego morsa przystało zacząłem od rozgrzewki na brzegu... ... później były oględziny mejsca wodowania...
.... i wreszcie samo wodowanie. Woda była cudownie zimna, niestety mama mnie szybko z niej zabrała, a ja mógłbym tak cały dzień w niej spędzić.




Chłopak na opak!


Jadza wózkiem jest nudna, a świat taki ciekawy....

środa, 14 maja 2008

Rowerek!

Na Dzień Dziecka, troszke przed czasem, od moich przodkow :-), dostałem super prezent - spełnienie marzeń - rowerek!!!

Najpierw z tatą dokręciliśmy kilka śrubek (właściwie to tata mi tylko pomagał).... ... a poźniej z mamą ruszyłem na podbój chodników!
Bardzo dziękuję kochani przodkowie!!!


U kuzyna - Kryspina!

Ale ze mnie poeta... Ciocia Marta (taty kuzynka)i wujek Piotrek (jej maz) od niedawna (5 miesięcy) mają synka - Kryspinka, czyli jesteśmy kuzynami!!!
Odwiedziliśmy ich wczoraj w Drewnicy, gdzie mieszkają.
Uwierzycie, ze Krys jest ode mnie az o 9 miesięcy młodszy??? Poznać to mozna tylko po tym, ze nie umie mnie jeszcze dogonić :-) (Za to ma juz więcej zębów ode mnie!)

Mama i ciocia zabrały nas na spacer po pięknej okolicy. Kryś cały spacer przespał...


... a mi udało się nawet pochodzić po wiejskich drózkach - widziałem śliczne kwiatki i kury i kozy i pieski i .... o rety, całe mnóstwo ciekawostek!!!


Mniam!


Czekolada jest pyszna!!! Szkoda, ze człowiek musi sam ją zdobyć, zeby się o tym przekonać!

poniedziałek, 12 maja 2008

Majówka - dzień pierwszy

Zgodnie z obietnicą - oto zdjęcia od cioci Marty!
Ciocia z mamą pokazały mi jak cudownym wynalazkiem jest piasek: ciocia robiła piaskowe żółwie i każdego nazywała "babka" - dziwne to trochę, ale staram się pojmować zawiłości języka polskiego :-)...... mama przesypywała piasek, a on lał się jak woda z kranu, tyle ze łatwiej było go złapać niz wodę - super sprawa!
Czy wspominalem, ze mam nowego najlepszego przyjaciela - grabki? Rany, jak one fajowo czeszą dywan i jeszcze fajniej piasek!... Jeszcze raz wielkie dzięki dla Franka M. i jego rodzicow!Ostatnio jakoś nie mogę przejść koło zjezdzalni, zeby z niej nie zjechać... ale fajnie jest być dzieckiem!

A oto wujek Michał i Sunia - ciocia Marta kupiła nam wszystkim przepyszne drozdzóweczki, mniam!







poniedziałek, 5 maja 2008

Majówka

Na jeden z majówkowych dni pojechałem odwiedzić dziadków na ich wypoczynku na Kaszubach. Pogoda troszkę niedopisała... ale to nic jak ma sie tatę czarodzieja! Tata dmuchał w patyczek, z którego wylatywały śliczne piłeczki. Niestety znikały jak chciałem je złapać - czary....! Dziadek Janusz wziął mnie na przechadzkę...
... i na przejazdzke starym wozem...
... później sprawdziłem się jako sędzia sportowy...

... i jako foczka (tak na prawdę nie wiem o co chodziło z tą foczką, o której wszyscy mówili, mnie po prostu kłuła trawa w rączki i nózki)


Na koniec dnia relaksik na huśtawce z mamą i babcią Gosią!

Jak ciocia Marta przyśle foty, będę Wam mógł pokazać jak spędziłem pierwszy dzień majówki! :-)