środa, 23 grudnia 2009

Idą Święta!

Nasze przygotowania do Świą zaczęliśmy w kuchni. Najpierw z prababcią Janką i babcią Gosią lepiliśmy pierogi (150 ruskich i 60 z kapustą i grzybami).



Następnie wzięliśmy się za pieczenie ciasteczek. Franek z mamą je wycinali...

... a Hania dzielnie im asystowała.

Gdy ciastka sie upiekły nadszedł czas na ich dekorowanie. Oto nasze dzieło!

Po zakończeniu przygody z kuchnią, ekipa świątecznych pomagierów przeniosła się do pokoju by z dziadkiem Januszem ubrać choinkę.

Zgadnijcie kto najlepiej wybiera, podaje i czasem nawet wiesza bombki....

WESOŁYCH ŚWIĄT!!!!

poniedziałek, 23 listopada 2009

Hania ma pół roku!

W dniu pół-urodzin wyglądała właśnie tak:


Rano z braciszkiem zjadła pyszne śniadanko;


po spacerku odwiedziła prababcię Jankę;

a wieczorkiem wybrała się na zakupy, po nową czapkę...


piątek, 13 listopada 2009

Jesienne spacery

Ponieważ większość jesieni spędziliśmy w domu chorując, tak więc wyjście na spacer wydaje się być wystarczająco atrakcyjnym wydażeniem, by je utrwalić....
Oto nasi spacerowi kompani: Bobikowie (Benio - śpi, cocia Weronka i Franio). Lubkowie wystąpili w składzie: Hania, mama i Franek zasileni przez babcie Gosie (robiącą zdjęcia - bardzo dziekujemy!).

Wspaniałym odkryciem okazały się liście, a szuranie w nich niezłą zabawą... do czasu, aż chłopcy odkryli patyki jako kompanów marszu i grzebania w liściach!


Na koniec spaceru podeszliśmy do basenu jachtowego....

..... oglądać wyciąganie motorówy z wody na zimę. Alez to było ciekawe!!!!!!

A to juz inny spacer - tym razem do lasu. Jak zawsze w przemiłym towarzystwie babci Gosi, która tym razem załapała się do zdjęcia!


Hania wreszcie przesiadła się na dobre do wózka. Fotelikowi podziękowaliśmy, niech mieszka w aucie. W wózku dużo więcej widać i jest wygodniej!







środa, 7 października 2009

czwartek, 27 sierpnia 2009

Chrzest Hani

26 lipca, w imieniny Hani odbył się jej chrzest.
Do kościoła na Karwinach poszliśmy z mamą...
... za nami szły babcie i prababcia...
... pradziadek, dziadkowie i tata, oraz reszta rodziny.
Wysłuchaliśmy kazania (od. lewej ciocia Marta i wujek Wojtek - rodzice chrzestni Hani, Franio, mama, Hania i tata)...
... po czym ksiądz polał Hani główkę woda święconą przez co została uroczyści przyjęta do Kościoła.
Aby świętować z nami to wydarzenie, zebrała się cała nasza najbliższa rodzina.
Od lewej: Nikodem, wujek Wojtek, ciocia Marta, babcia Gosia, prababcia Janka, dziadek Janusz, ciocia Magda, pradziadek Stefan, mama, wujek Piotrek, Franek, tata, dziadek Heniek, babcia Ewa, wujek Darek i cicia Magda oraz z przodu Hania w wózeczku. Na zdjęciu zabrakło cioci Moniki (żony wujka Wojtka, która robiła zdjęcie) oraz Kryspinka i wujka Piotrka (męża cioci Marty) 
A oto nasza mała odświętna rodzinka.

piątek, 7 sierpnia 2009

Działkowicze

Z babcią Gosią, ciocią Martą i mamą poszliśmy na działkę cioci Miry na owoce. Zrywalśmy wiśnie, agrest i czerwoną porzeczkę.
Franio dzielnie ładował owoce do koszyczka, podjadając tylko niektóre..
... a Hania tradycyjnie smacznie spała.
Następnego dnia zamiast babci poszła z nami ciocia Asia. Dzieciom zorganizowała piknik na stole. W Szopie znalazły się stare klocki i autko do zabawy, no i parasol dla drogocennego cienia! (Za udogodnienia dajemy 5!)Tym razem robota była poważniejsza. Mama skosiła kosą kawał działki, a ciocia w asyście Franka grabiła ściętą trawę.
Nie zabrakło też czasu na odrobinę czułości...

wtorek, 4 sierpnia 2009

Z kuzynem Kryspinem

... wybraliśmy się w podróż koleją. Tak jak rok temu - może to będzie nowa tradycja...
Wąskotorową Koleją Żuławską przejechaliśmy się z Mikoszewa do Jantaru.
To znaczy, tylko tata i Franek pojechali z ciocią Martą i Kryspinkiem. 
Mama i Hania pojechały autem, żeby odebrać nas ze stacji końcowej.
Po podróży zawitaliśmy do cioci na pyszny obiadek i do Kryspinkowego królestwa zabawek...
... i snów - Hania pożyczyła sobie Krysiowe łóżeczko, smaczniutko się jej spało...
... gdy chłopcy rozrabiali w koło.

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

Kuzyn na Maksa!

Nasz kuzyn Maks i ciocia Kasia przyjechali do nas w odwiedziny aż z dalekiej Anglii.
Żeby jak najlepiej ich ugościć zabraliśmy ich na nasz plac zabaw :-)
Po szaleństwach wszystkim dopisywał apetyt, tylko, że niektórym trochę większy niż innym i próbowali starszemu kuzynowi podjadać obiadek...
Franio tęskni za Maksem i podpytuje kiedy kuzyn znów go odwiedzi!!!

Plaża i my

Nasze pierwsze w tym roku plażowanie było zupełnie spontaniczne, ale i tak się udało.
Jako, że był to spontan to mała kopara musiała wystarczyć za wszystkie zabawki. Woda była za zimna, żeby chciało się do niej wchodzić.
Na drugie plażowanie wybraliśmy się dużo lepiej przygotowani. Niestety woda nadal była zimna więc Franio szybko zrezygnował z kąpieli. W ręczniczku było duuużo cieplej!
Tylko tata - stary mors odważył się popływać!

Tym razem wzięliśmy więcej zabawek, no i "koparę zasadniczą" - ale była zabawa.
A tak wyglądała Lubkowa ekipa plażownicza (od lewej Franek, babcia Ewa, tata i Hania w kokoniku, a mama jak zwykle robi zdjęcia).