
Wielkanoc zaczelismy swietowac od Wielkiej Soboty, kiedy to rodzice zabrali nas na wies do cioci-babci Jagody. Tam razem z babcia Gosia, ciocia Madzi, wujkiem Piotrkiem, ciocia Gosia, wujkiem Mackiem i Kniga robilismy duzo fajnych rzeczy.

Najpierw pojechalismy do sasiadow odwiedzic nowych mieszkancow ich obory. Najpierw ogladalismy swinki, cielaczki

.... i kurczaczki.

Ciocia Madzia jako pierwsza odwazna wizela kuraczka na rece. Jej mina mowi wiele o ciocinych obawach :-)

Pozniej kazdy mial szanse poglaskac piskle. Tu Kinga....

... a tu Hania.

Gdy wrocilismy do domu cioci Jagody, okazalo sie, ze gdy nas nie bylo, Wielkanocny Zajac przekical przez las. Z jego koszyczka powypadaly slodosci i prosil, zebysmy ich poszukali.
Szukac trzebabylo wszedzie, najczesciej kolo drzew. Mama mowi, ze tak samo szuka sie jesienia grzybow :-)

Najwiecej slodkosci znalazla Kinga...
... ale nam tez sie sporo udalo.

A oto nasze znaleziska!
Pokazalismy nasz koszyk babciom.
Po obiedzie, okazalo sie, ze Zajac gapa zgubil jeszcze jedna paczke za domem, a w niej byly miedzy innymi sprzety do puszczania baniek.

Wujkowie puszczali dla nas banki...

... a my biegalismy po łace je łapiac....
To bylo bardzo udany dzien, a zabawa trwala do poznia :-)