
Dzięki cioci Asi, od której dostałem sanki, no i tacie, który mnie na nie zabrał odkryłem zupełnie nowy wymiar radochy!!! Sanki są gites!!!
A dla przeziębionej mamy, którą zabawa ominęła niosę dużą kulkę ze śniegu, na pewno się ucieszy!

A dla przeziębionej mamy, którą zabawa ominęła niosę dużą kulkę ze śniegu, na pewno się ucieszy!
Na zimowy spacer nad morze (pierwszy prawdziwy w moim życiu, z tuptaniem po śniegu a nie siedzeniem w wózku) wybrałem się...

No i na koniec udało mi się podstępem zaciągnąć rodziców na plac zabaw. Rany, jak ja dawno nie bawiłem się w piasku!
w moim pokoiku czuję się super, od razu znalazłem swoje ulubione miejsce.